Gadget
„Coerced” (2026)
De:Nihil Records
Po pięciu latach szwedzki Gadget wraca ze swoim nowym materiałem. Prawda jest też taka, że legenda sceny grindcore nie jest zbyt wylewna, jeśli mowa jest o wydawnictwach. Przez prawie trzy dekady działalności wyszły trzy albumy studyjne, kilka demówek i splitów. Mimo to jak już coś się pojawi sygnowane tą nazwą, to potrafi nieźle przyłożyć.
Recenzowana tutaj EP-ka ma przy okazji znaczenie symboliczne. W 2023 roku do zespołu dołączyli: wokalistka Emilia Henriksson i gitarzysta Kristofer Jankarls, który również udziela się wokalnie. „Coerced” jest zatem wizytówką odświeżonego składu. I to wizytówką niezwykle udaną. To 8 utworów i prawie 14 minut konkretnego grzania. No prawie, bo jest i ciekawostka.

Grindcore w wykonaniu Gadget jest bardzo bezpośredni. Nie ma w tej muzyce „zabawnych” czy bujających riffów. Nie ma i rytmicznych partii, do których można sobie radośnie poskakać. Ta muzyka jest dzika i bliska wyrwaniu się spod kontroli. Słuchając „Coerced” ma się wrażenie, że coś zaraz pęknie, tudzież wybuchnie. Niekiedy można pomyśleć, że za chwilę przejdzie to w jakiś noise. Kawałki przelatują jeden po drugim, jakby były wystrzeliwane z miniguna. Gadget jest jak wściekły zwierz, którego nie da się udomowić. Zamiast tego ugryzie i sponiewiera.
Ponadto nowa wokalistka sprawuje się znakomicie. Wypluwa z siebie teksty z pasją i słychać w jej głosie jadowitość. Natomiast wspomniana wcześniej ciekawostka to utwór „False Pulse”. To właściwie industrial noise, bo przez ponad pięć i pół minuty słychać coś w rodzaju zniekształconych odgłosów kardiomonitora czy czegoś w tym stylu. Przyznam, że mógłby być akurat trochę krótszy. Pod względem czasu stanowi on więcej niż 1/3 materiału. Maksymalnie dwie minuty w zupełności by wystarczyły. No dobra, żeby nie było, że się czepiam. „Coerced” jako całość to porządny strzał. Jeśli jest to zwiastun czegoś większego, to jako przystawka jest niezwykle udana. Tym bardziej że od wydania ostatniego studyjniaka mija już 10 lat.
Nowy materiał Gadget mogę śmiało polecić maniakom grindcore’a. Te utwory na pewno dobrze sponiewierają. Jak będzie mało to można puścić to sobie jeszcze raz a później ponownie. Należy to robić do całkowitej utraty przytomności. Premiera 8 maja.
Metal Drifter Score: 4.0 out of 5.0 stars/5
Skala ocen:
★ – Cause Of Death
★★ – Leprosy
★★★ – So Far, So Good…
★★★★ – Bomber
★★★★★ – Aces High

Czekam na ten album 🔥
Jest to kawał niezłego i szybkiego łojenia 🙂