Kontrowersyjne metalowe płyty – porażki czy nie?

Kontrowersyjne metalowe płyty

Temat zatytułowany kontrowersyjne metalowe płyty to właściwie zbiór moich luźnych przemyśleń. Tak mnie jakoś ostatnio naszło, żeby napisać o albumach, które często, chociaż nie zawsze, nie są wymieniane jednym tchem obok wielkich klasycznych dokonań. Tylko czy faktycznie są one takie złe, cuchną i należy je omijać na kilometr albo więcej? Poniżej moje opinie o niektórych takich krążkach.

Kontrowersyjne metalowe płyty – o kim mowa?

W ramach wstępu dodam jeszcze, że zdarzają się sytuacje, kiedy zespoły zmieniają styl, nagrywają krążki eksperymentalne albo szukają własnej drogi, kombinując z różnymi brzmieniami. Losy takich grup i płyt nie są zazwyczaj łatwe. Fani najczęściej nie okazują wobec nich litości i te wydawnictwa przepadają w odmętach metalowej historii. Wśród nich są oczywiście konkretne niewypały, lecz mimo to nie brakuje też ciekawej muzyki. No dobra, nie przeciągam już struny i przechodzą do konkretów. Zaznaczę jeszcze, że w tym artykule wyrażam moje subiektywne zdanie i oczywiście możesz mieć inne opinie dotyczące opisywanych albumów.

Gorefest – „Soul Survivor” i „Chapter 13”

Kontrowersyjne metalowe płyty - Gorefest

Holendrzy dali o sobie znać mocnym death metalowym debiutem w postaci „Mindloss”. Tyle że później postanowili iść w bardziej melodyjnym kierunku, co ujawniło się już na drugiej płycie „False” i kolejnej „Erase”. Apogeum eksplorowania takiej stylistyki osiągnęli na „Soul Survivor” i „Chapter 13″. To właśnie te krążki stały się zgubą zespołu. Nabrały one momentami wręcz hard rockowego charakteru, co nie bardzo pasowało ortodoksyjnym maniakom cięższych dźwięków. To dodatkowo dolało oliwy do ognia. Po „Chapter 13” Gorefest zniknął, bo mało kto chciał ich już słuchać.

Obie te płyty po bliższym poznaniu nie są wcale takie złe. Ostatnio je sobie odświeżyłem i była to miła niespodzianka. Sporo na nich hard rocka z bluesowym zacięciem i przebojowości. Przy czym „Soul Survior” wypada lepiej od jej następczyni. Jest bardziej zwarta i krótsza. Na „Chapter 13” można za to już natknąć się niekiedy na mielizny. Z tym że obu płyt naprawdę przyjemnie mi się słucha.

Paradise Lost – „One Second” i „Host”

Kontrowersyjne metalowe płyty - Paradise Lost

Oj, pamiętam dobrze, jak obraziłem się na Brytoli po wydaniu „One Second” – i to tak mocno. Kiedy usłyszałem ten album, to rozczarowałem się tak jak dziecko, które dowiedziało się, że na urodziny słodyczy nie dostanie. Właściwie tylko dwa kawałki z tego krążka były dla mnie słuchalne – tytułowy i „Say Just Words”. Reszta praktycznie nie istniała. W podtrzymaniu tej obrazy na Paradajsów pomógł też krążek „Host” i tylko się ona wówczas pogłębiła. No i tak trwało to ładnych kilka lat. W sumie o Brytolach to można było w tamtym czasie mówić Paradise Mode lub Depeche Lost. I żeby nie było, to lubię Depeche Mode. Mam ich kilka płyt. Wracając jednak do tematu.

Po jakimś czasie ponownie odpaliłem sobie te płyty i ku mojemu zaskoczeniu nastąpiła zmiana opinii. „One Second” okazał się dla mnie albumem naprawdę dobrym. Połącznie mocniejszych gitar, elektroniki i przebojowości wypada tutaj przekonująco. Za to „Host” był po prostu zbiorem ładnych piosenek, których mogę co jakiś czas posłuchać. Dziś patrzę o wiele przychylniej na te krążki. Za to „Believe In Nothing” zawsze już zostanie na końcu Paradajsowej dyskografii. Ta płyta nie jest może najgorszą katastrofą w historii metalu, za to nie mam potrzeby ponownego jej słuchania.

Kreator – 1992 do 1999

Kontrowersyjne metalowe płyty - Kreator

Miałem swego czasu konkretny odpał na ekipę Petrozzy i słuchałem Kreator namiętnie. Pięć pierwszych albumów to thrash metalowe arcydzieła i moje ulubione wydawnictwa Niemców. Natomiast po „Coma Of Souls” weganin z Essen postanowił poeksperymentować i pierwszym tego efektem był „Renewal”. Pomimo słyszalnego odpływania od klasycznego thrashu ten krążek przypadł mi wtedy do gustu. Kiedy wyszedł, nie traktowałem go co prawda jako wielkiego dzieła, za to miał swoje momenty. „Winter Martyrium”, „Renewal” czy „Europe After The Rain” to niezłe numery. Za to powrotem do mocniejszego grania miał być album „Cause For Conflict” bez udziału Ventora. Zabieg ten nie do końca się udał, chociaż i tak uważam, że to przynajmniej przyzwoita płyta.

Po całości, nie oszczędzając fanów, Petrozza i spółka popłynęli z eksperymentami na „Outcast” i „Endorama”. Fani w podziękowaniu dzielnie zaczęli w tamtym okresie wieszać psy i cokolwiek się dało na zespole i tych płytach. No i w sumie byłem trochę w opozycji do tych opinii. Nie są to rzecz jasna diamenty w katalogu Kreator, za to podobały mi się te krążki, kiedy wyszły. I podobają mi się dzisiaj. Kompozycje stały się prostsze, wręcz przebojowe o niekiedy gotyckim zabarwieniu. Tak szczerze to wolę właśnie te płyty od ostatnich wydawnictw Niemców próbujących udawać thrash. Jeśli miałbym wybierać, to prędzej włączyłbym „Outcast” niż „Krushers Of The World”, który pomimo groźnego tytułu niewiele jest w stanie zmiażdżyć. Kontrowersyjne metalowe płyty Kreator z lat 90. są dla mnie lepsze od tych nowych.

Megadeth – „Cryptic Writings”

Rudy na początku lat 90. pozazdrościł Metallice sukcesów i doszedł do wniosku, że przeboje też potrafi pisać. Jak pomyślał, tak zrobił i już w 1992 wyszedł album „Countdown To Extinction” naładowany hitami pod MTV. Ten kurs utrzymany został na „Youthanasia, którą to płytę też bardzo lubię. No i później nadszedł czas na „Cryptic Writings”. Nie jest ona tak dobrze oceniania, jak jej poprzedniczki, chociaż nie jest wcale taka zła. Wręcz przeciwnie. Zawiera sporo dobrego materiału. Takie utwory jak „Trust”, „Almost Honest”, „A Secret Place” i “She-Wolf” są naprawdę niezłe.

Te numery świetnie wypadały zresztą na żywo. Miałem okazję się o tym przekonać w Katowicach w 1997 roku. Właśnie wtedy złoty skład Mustaine, Ellefson, Menza, Friedman dał popisowy koncert. Kumple nagrywali ten występ na dyktafon i chyba mam go jeszcze gdzieś na kasecie. Ponadto przed Rudym i spółką zagrał Bruce Dickinson z Adrianem Smithem u boku. Mogę śmiało stwierdzić, że tego wieczoru to były dwie metalowe bomby. Zamykając temat Megadeth, to przemilczę „Risk” – następcę „Cryptic Writings”. To album, o którym można akurat zapomnieć.

Bathory – „Requiem”

Pamiętam moje zaskoczenie, kiedy pewnego dnia roku 1994 wszedłem do sklepu z kasetami i zobaczyłem na półce „Requiem”. Jako że w prasie, oficjalnej i podziemnej, nie natknąłem się na informację, że Bathory wydaje nowy album to była dla mnie prawdziwa niespodzianka. Tym bardziej że była to era sprzed internetów i różne wieści było jednak uzyskać trudniej. Bez zbędnego zastanawiania się kupiłem kasetę, bo to przecież mój kultowy Bathory. Do tego na okładce same czaszki także pomyślałem, że będzie srogo. No było… prawie.

Ta płyta nie okazała się drugim „Under The Sign Of The Black Mark”, lecz mimo wszystko nie zaliczam jej w poczet słabych wydawnictw. Co prawda nie ma na „Requiem” już tej młodzieńczej werwy jak w latach 80., z tym że ten krążek jak dla mnie i tak nieźle się broni. Po epickim dziele „Twilight Of The Gods” Quorthon chciał odpocząć i wrócić do bardziej bezpośredniego thrashowania. Ten album jest tego rezultatem i nawet jeśli nie zwala z nóg to i tak wypada lepiej niż jego następca „Octagon”. To płyta, do której co jakiś czas mogę wrócić.

Carcass – „Swansong”

Kontrowersyjne metalowe płyty - Carcass

To płyta, z którą nie miałem żadnego problemu od momentu jej wydania w 1996 roku. Kwartet z Liverpoolu (nie mylić z The Beatles, hehe) zwrócił się na tym krążku w stronę death ‘n’ rolla i wyszło to naprawdę dobrze. Niestety nie obyło się bez problemów. Album był wówczas proroczo zatytułowany („Łabędzi Śpiew”), ponieważ ukazał się już po rozpadzie zespołu. Miał być wydany przez dużą wytwórnię, tyle że po sporach z potencjalnym nowym wydawcą Carcass wrócił do Earache… i się rozleciał.

Płyta ze względu na łagodniejszy styl zebrała baty od ortodoksów, co wpłynęło na słabe oceny. Według mnie było to niezasłużone. Zespół po prostu chciał pobawić się muzyką i nagrał płytę lżejszą. Poza tym gitarzysta, Bill Steer, miał już od dłuższego czasu ciągoty w stronę grania hard & heavy co doskonale tutaj słychać. Otwierający ten krążek świetny kawałek „Keep On Rotting In The Free World” to przecież hicior jak się patrzy. Jak dla mnie „Swansong” nie jest na szczycie wydawnictw Carcass, lecz i tak lubię sobie posłuchać, a co.

Samael – „Eternal”

Kontrowersyjne metalowe płyty - Samael

Ten krążek to dalsze drążenie przez Szwajcarów elektronicznych klimatów. Pasuje również jak ulał do działu kontrowersyjne metalowe płyty. Więcej jest na „Eternal” klawiszy, nawiązań do industrialu czy nawet „tanecznych” rytmów niż miało to miejsce wcześniej. Taka mikstura zazwyczaj działa na zatwardziałych metalowców jak czerwona płachta na byka. Nie trzeba było długo czekać, żeby ci wyrazili swoją „miłość” wobec tego wydawnictwa.

„Eternal” może nie jest aż tak bardzo znienawidzoną metalową płytą, jak wiele innych. Za to na pewno jest przez wielu fanów najmniej ulubioną pozycją w katalogu Szwajcarów. Mniej na tej płycie jest gitar, za to jest więcej melodii, a do tego Vorph bardziej melodeklamuje teksty, co przełożyło się na niższe noty. Według mnie to słuchalny krążek. Nie mam z nim problemów, chociaż prędzej włączę trzy pierwsze albumy niż ten.

Kontrowersyjne metalowe płyty – podsumowanie

Ten temat jest szeroki jak rozciągająca się guma w gaciach grubasa i oczywiście ciężko go wyczerpać. Muzyka metalowa pełna jest płyt stojących gdzieś na poboczu, niedocenianych, zapomnianych. Jak najdzie mnie natchnienie, to napiszę kontynuacje swoich wywodów. Za to na tę chwilę może włączę sobie coś z opisywanych tutaj wydawnictw. W końcu to też kawał dobrej muzy. Tą myślą zakończę ten tekst i życzę udanych metalowych słuchowisk.

Podaj dalej \m/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Metal Drifter
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.