The Last Words Of Death XXXVI – relacja z koncertu

The Last Words Of Death XXXVI

Chwila już minęła od ostatniej edycji The Last Words Of Death opatrzonej numerem XXXVI, także czas podzielić się wrażeniami. A tych było naprawdę sporo za sprawą mocnego składu tej imprezy. Christ Agony, Yfel1710, Toughness i Büddah to zespoły, które pewnego czerwcowego wieczoru sprawiły, że przez Bydgoszcz przetoczyło się istne metalowe tornado.

The Last Words Of Death XXXVI – poczwórne uderzenie bez skrupułów

Na początek pozwolę sobie stwierdzić, że prawie każda impreza organizowana pod szyldem TLWOD to gwarant muzycznej metalowej różnorodności i wysokiej jakości ekip występujących na tych eventach. Nie inaczej było i tym razem. Tę edycję mogę śmiało podzielić na 2 bloki – death i black metalowy. Część death metalowa należała do Büddah i Toughness a black metalowa do Yfel1710 i Christ Agony. Co też ważne każda z grup różniła się od siebie pod względem charakteru w ramach uprawiania tego samego gatunku metalu. Büddah i Toughness nie brzmią podobnie do siebie. To samo można powiedzie o Yfel1710 i Christ Agony. To black metalowe załogi, a jednak każda gra po swojemu. Tym samym koncert zyskał kolorytu, że tak się wyrażę. No dobra, koniec tych rozkminek. Przechodzę już do opisów występów i dziękuję przy okazji Tomkowi Jaworskiemu (@javiki.foto na FB) za udostępnienie niesamowitych zdjęć z tej imprezy.

Büddah

The Last Words Of Death XXXVI - Büddah
Fot. Tomasz Jaworski (@javiki.foto FB)

Rozpoczęcie wieczoru należało do Büddah, który to zespół wydał w tym roku swój udany debiutancki album „Amyotrophy” nakładem zacnej Godz Ov War Productions. Chłopaki już jakiś czas temu pojawili się na moim radarze. Gdzieś tam przemknęła mi ich wcześniejsza EP-ka i widziałem również w Czwórce wywiad z nimi. Z tego też względu w ramach lokalnego patriotyzmu śledzę ich poczynania. Z tym że to teraz ekipa bardziej gdańska niż bydgoska, lecz mniejsza z tym hehe. Nie jest to teraz istotne. Za to istotne jest, co działo się w sferze muzycznej i wizualnej na koncercie.

Skoro w tym roku pojawił się debiut to i zaskoczeniem dla mnie nie było, że sporo zagranego materiału pochodziło z tego krążka. Mimo to coś starszego także się w secie trafiło, o ile dobrze pamiętam.

Fot. Tomasz Jaworski (@javiki.foto FB)

Widać i słychać też, że przez kilka lat działalności zespół bardzo się rozwinął. Startowali, grając mieszankę death i thrash metalu a obecnie ich muza to ewidentnie bardziej death metal. Zaletą w przypadku Büddah jest fakt, że grupa nie celuje w podpięcie się pod stylistykę np. florydzką, szwedzką, holenderską czy jakąkolwiek inną. Słychać oczywiście inspiracje, lecz u Büddah pojawił się własny pierwiastek. Zespół nie boi się włączać do swoich kompozycji nieoczywistych rozwiązań i wstawek, wplatając je umiejętnie w death metalową stylistykę.

To, co jeszcze mi się podobało to fakt, że chłopaki nie boją się sceny. Nie ma nic gorszego niż pójść na koncert zespołu, który na płytach porządnie łupie za to na koncertach muzycy stoją jak pionki na szachownicach Kasparowa i Carlsena czekając godzinami, aż ktoś ich ruszy. Tutaj nie było o tym mowy. Plus też dla wokalisty za tank top Nasty Savage – klasyka nadal żywa.

Toughness

The Last Words Of Death XXXVI - Toughness
Fot. Tomasz Jaworski (@javiki.foto FB)

Koncertu tej załogi byłem bardzo ciekawy. Moja przygoda z ich muzyką zaczęła się podobnie jak w przypadku ich poprzedników. Poznałem swego czasu ich muzykę, natrafiłem na wywiad w Czwórce no i są pod skrzydłami Godz Ov War. Z tym że ich death metal jest nieco odmienny od tego prezentowanego przez Büddah. Muzycznie Toughness kieruje się w stronę technicznej odmiany tego gatunku.

Grupa w trakcie koncertu udowodniła, że ta bardziej pokręcona i zawiła odmiana death metalu również może być interesująca i mieć wielką siłę rażenia w wersji na żywo. Dopisał przy okazji dźwięk, co sprawiało, że gęste kompozycje przetaczały się po widowni jak walec. Nasunęły mi się skojarzenia, że brzmi to jak połączenie Morbid Angel, Immolation i Demilich z Atheist i Cynic z okresu, kiedy ci grali jeszcze metal. Lubię takie dźwięki, a doświadczenie na żywo Toughness utwierdziło mnie w przekonaniu, że taki rodzaj death metalu ma się dobrze. No i zachęciło mnie to do zobaczenia chłopaków ponownie w wersji live, jak tylko nadarzy się okazja.

Fot. Tomasz Jaworski (@javiki.foto FB)

Ponadto dodam jeszcze, że zespół potrafi wytworzyć specyficzną atmosferę podczas koncertu. Nie do końca wiem, jak to ująć w słowa, chociaż się postaram. Miałem odczucie przebywania w innym wymiarze z istotami pokroju Cthulhu, które przytłaczają samą swoją obecnością i wprowadzają pewien rodzaj hipnozy. Coś w tym stylu hehe. Toughness z klasą przeszedł przez swój set i zostawił dobre wrażenia, co potwierdziły też inne osoby, z którymi miałem okazję porozmawiać o tym występie.

Yfel1710

The Last Words Of Death XXXVI - Yfel1710
Fot. Tomasz Jaworski (@javiki.foto FB)

No i w tym momencie na The Last Words Of Death nastąpiła diametralna zmiana klimatu, kiedy na scenie pojawił się olsztyński kwartet. Powiało chłodem, bo black metal prezentowany przez Yfel1710 najwięcej ma wspólnego ze sceną skandynawską – w dużej mierze z norweską i fińską. Ta muzyka jest mocno osadzona w jej tradycyjnej formie i jest bezkompromisowa. Zatem nie jest ona dla osób szukających ładnego black metalu do poskakania, tańca i potupania a jak ktoś czegoś takiego szuka, to od tego jest dyskoteka w najbliższej remizie. Jest black metal i „black metal” – Yfel1710 reprezentuje to pierwsze. Zresztą nie może być inaczej, skoro za zespołem stoi Klimorh znany z Narrenwind i Non Opus Dei a jego towarzysze też z niejednej metalowej miski jedli.

Fot. Tomasz Jaworski (@javiki.foto FB)

Koncert Yfel1710 to gwarancja, że będzie black metal po całości a do tego nasączony opowieściami, które wzbudzać mogą przerażenie. I nie są to w wielu przypadkach historie wyssane z palca. Zespół od razu dał znać, że nie zamierza podczas koncertu brać jeńców. Tego właśnie można było doświadczyć z pełną mocą. Zimne riffy chłostały uszy, a teksty przyprawiały o dreszcze. Do tego konferansjerka Klimorha tylko dopełniała makabrycznego sonicznego i lirycznego krajobrazu Yfel1710. Przed niektórymi utworami w kilku zdaniach wyjaśniał, z czym za chwilę zmierzy się publika. I nie były to słowa rzucone na wiatr. Nie mogło się oczywiście obyć bez żelaznego punktu koncertu. Jak ktoś chciał wyć „Barczewskie Noce” to miał ku temu okazję.

Wizualnie także wszystko było na miejscu, czyli makijaże i kaptury – bez zbędnego blichtru. Muzyka jest surowa to i ten aspekt musi być z nią zgodny. Tym samym pokazuje to, że Yfel1710 to zespół spójny, doświadczony i z jasno określoną wizją. Wszystko się ze sobą łączy – dźwięk, teksty, oprawy graficzne płyt i image. Tutaj nie ma niczego przypadkowego, tutaj wszystko ma swoje określone miejsce.

Christ Agony

The Last Words Of Death XXXVI - Christ Agony
Fot. Tomasz Jaworski (@javiki.foto FB)

Po trzech bezlitosnych strzałach nadeszła pora na finałowy cios i nokaut. Przed tą odsłoną The Last Words Of Death sam Cezar zapowiadał, że koncert Christ Agony to misterium dźwięku. Jak powiedział, tak uczynił wraz ze swoją ekipą. Tym bardziej że aktualne wcielenie zespołu jest naprawdę mocne. Oprócz Cezara jest basista Leszek Rakowski, lepiej znany pod pseudonimem Shambo, który przecież grał w Vader i ukraiński perkusista Dmitriy Gerasimov udzielający się w wielu metalowych zespołach. Takie zestawienie to gwarant, że będzie konkretnie.

Sam koncert mogę określić jako jedną wielką ceremonię. A to dlatego, że pomiędzy utworami były intra zespalające wszystko w całość. Nie było przerw pomiędzy kawałkami i żadnej konferansjerki. Jedno płynnie przechodziło w drugie bez zbędnych słów, które nie były nawet potrzebne. Taki zabieg pozwolił Christ Agony stworzyć coś wyjątkowego. To był mroczny spektakl, podczas którego przemówiła sama muzyka. Przyznam, że podobał mi się ten zabieg. Coś takiego jest raczej rzadziej spotykane w metalowym światku i to właśnie nadaje koncertom Christ Agony niepowtarzalnego klimatu. Ten spektakl trwał przeszło 90 minut, za co również należą się brawa muzykom grającym przecież jakby nie patrzeć black metal. Mają panowie dobrą kondycję.

Fot. Tomasz Jaworski (@javiki.foto FB)

Pod względem doboru utworów było przekrojowo. To też duży atut, ponieważ każdy mógł znaleźć coś dla siebie z każdego okresu działalności Christ Agony. Grupa cofnęła się nawet do etapu demówek. To dowód na to, że zespół szanuje całą własną twórczość i nie boi się grać utworów z różnych momentów swojej historii. Nie tylko z tych płyt, które powszechnie uznawane są za kultowe, lecz także i z innych. Ja doceniam takie podejście bardziej niż bezpieczne rozwiązania typu „gramy tylko hity, bo to ludzie znają i lubią” cechujące wiele zespołów.

Zatrzymam się jeszcze na chwilę przy zachowaniu scenicznym. Tutaj także wszystko było bez zarzutu. Widać, że Christ Agony to profesjonaliści i wiedzą dobrze od lat, co to jest scena i co się na niej powinno robić. Cezar szalał w najlepsze, Shambo również dołożył swoje, a Dimon sprawnie napędzał całą machinę. Łącząc wszystkie wymienione aspekty przed chwilą, werdykt jest tylko jeden – był to świetny koncert i godne zakończenie wieczoru. No i długo jeszcze mi w uszach dzwoniło, co jest dobrym znakiem. W końcu był to metalowy koncert, a nie dożynkowy festyn.

The Last Words Of Death XXXVI – podsumowanie

The Last Words Of Death XXXVII

Brawa dla zespołów, ponieważ każdy z nich wykonał świetną robotę. Brawa dla organizatora za wysiłek włożony w to, żeby ten wieczór przeszedł do chwalebnej historii.

Co tu dużo pisać. Wrażenia zostaną na długo, człowiek jeszcze dochodzi do siebie a tu już za chwilę kolejna edycja The Last Words Of Death, która odbędzie się 27 czerwca ponownie w Over The Under Pub. Szykuje się konkretna ekipa: Sznur, Baalzagoth, Eteritus i Zadushka. Ze swojej strony zapraszam na to wydarzenie. Taka dawka metalu w jednym miesiącu jest jak najbardziej wskazana.

Wszystkie zdjęcia są autorstwa Tomasza Jaworskiego z javiki.foto. Link do profilu znajdziesz ⇒ pod tym linkiem.

Podaj dalej \m/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Metal Drifter
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.