Rival Cults „Our Gods Need Blood” (recenzja)

Rival Cults

Rival Cults

„Our Gods Need Blood” (2026)

Seeing Red Records

No proszę, w zeszłym miesiącu recenzowałem gotycki Shadowlands, a za chwilę za sprawą tej samej wytwórni ukaże się nowy krążek Rival Cults również w tych samych klimatach. Przyznam się, że nie miałem do czynienia wcześniej z tym zespołem. Natomiast rock gotycki z lat 80. to ja uwielbiam i z ciekawością podszedłem do nowej propozycji Amerykanów.

Na początek mimo wszystko zarzucę krótki rys historyczny. Rival Cults to grupa, która powstała w 2020 roku w Santa Barbara. Po skompletowaniu składu kwintet na nic nie czekał i już rok później ukazała się EP „Rival Cults”. Następnie w 2023 roku pojawił się debiutancki krążek „Indoctrination”. Trzy lata później wypuszczony zostaje drugi album „Our Gods Need Blood”. I to właśnie wydawnictwo jest bohaterem tejże recenzji.

Wytwórnia anonsuje je jako propozycja dla miłośników The Sisters Of Mercy, The Damned i The Cult. Ze swojej strony dodam, że jeśli o tym mowa to jako drogowskaz wskazałbym wczesne materiały tych grup. Muzyka Rival Cults stylistycznie oscyluje gdzieś wokół debiutu The Sisters Of Mercy czy pierwszych trzech płyt The Cult. Do tego zestawu dorzuciłbym jeszcze EP i debiut Fields Of The Nephilim. Czyli ogólnie jest to coś w gotyckich klimatach lat 80. z dodatkiem energetycznego rockowego feelingu. Co ważne, te inspiracje są co prawda słyszalne, chociaż zespołowi udało się też stworzyć własny charakter.

Muzycznie na „Our Gods Need Blood” jest wszystko, co w tym gatunku być powinno. Barytonowy wokal, ładnie pracujące ze sobą gitary i mocna sekcja rytmiczna. Ponadto każdy z dziewięciu kawałków czymś się wyróżnia i dzięki temu nie ma wtórności. Za to pod względem brzmieniowym jest organicznie, chociaż nie jest przy tym archaicznie. Słychać, że to płyta nagrana w XXI wieku, a nie kilka dekad temu.

Rival Cults
Simona Del Occulto © MOUNTAINS AFIRE

Rozpoczynający całość krótki utwór „Under Flesh” i następny „Dripping Wiht Divinty” mają w sobie atmosferę wczesnego The Sisters Of Mercy. W przypadku tego drugiego następują ciekawe zwroty akcji. W zwrotkach jest dość psychodelicznie, a kiedy przychodzi do refrenów, to wjeżdża nośna rockowa jazda. Super to ze sobą kontrastuje poszczególne fragmenty. Z kolei z estetyką wczesnego The Cult kojarzy mi się przebojowa i melodyjna „Victoria”. Dobrze buja też kawałek tytułowy. Dla odmiany spokojny „Specimen” ma w sobie coś onirycznego i nadaje się idealnie do słuchania nocą. Do energetycznego rockowego grania chłopaki z Rival Cults wracają w „Lust” i „Bleed With Me”. Tym samym wyrywa to słuchacza po stonowaniu w „Specimen”. Ponownie w psychodeliczne i nocne klimaty zespół skręca w „Bleeding Out”. Na finał zostaje zaś zgrabny „Last Sunset” świetnie podsumowujący zawartość tego wydawnictwa.

Bardzo udana to płyta i miłośnikom rocka gotyckiego może się spodobać. Zaletą jest to, że „Our Gods Need Blood” nawiązuje do klasycznych wzorców, jednocześnie zachowując własną tożsamość. Słucham tego krążka dość często i za każdym razem fascynuje mnie tak samo. Sporo dobrego dzieje się przez te ponad 34 minuty, a kolejnym atutem jest właśnie długość albumu. Nie jest przeładowany tylko skondensowany. Polecam i przy okazji sprawdzę sobie wcześniejsze dokonania zespołu.

Metal Drifter Score: 4.0 out of 5.0 stars/5

Skala ocen:

– Cause Of Death

★★ – Leprosy

★★★ – So Far, So Good…

★★★★ – Bomber

★★★★★ – Aces High

Podaj dalej \m/

2 thoughts on “Rival Cults „Our Gods Need Blood” (recenzja)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Metal Drifter
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.