„Shades Of God” – niedoceniany album Paradise Lost?

Pamiętam, jak kilka lat temu w jednym wideo Gregor Mackintosh powiedział, że „Shades Of God” to najbardziej niedoceniony album Paradise Lost. Czy miał rację? Dla hardkorowych fanów zespołu to stwierdzenie może wydawać się dziwne. Dla mnie również, bo muzykę Brytyjczyków to ja lubię a trójeczka Paradajsów to przecież płyta kultowa. Natomiast wgłębiając się bardziej w temat, można zrozumieć, dlaczego Greg tak postrzega to wydawnictwo. Poniżej kilka moich przemyśleń na ten temat.

„Gothic” i „Icon” – a pomiędzy nimi „Shades Of God”

Według mnie tutaj leży pierwszy z problemów, który przyczynił się do tego, że krążek „Shades Of God” został zepchnięty nieco na bok. Płyta „Gothic” z 1991 roku przyniosła zmianę stylu, co z czasem przełożyło się na większą popularność zespołu. Kompozycje stały się bardziej melodyjne i przystępne nie zatracając jednocześnie mrocznego klimatu. Tym torem kwintet podążył dalej, rozwijając swój styl, co miało swoje odbicie i na następnych płytach.

Niemniej wówczas chłopaki z Paradise Lost pierwsze albumy wydawali bardzo szybko – każdego roku, a to krótki okres czasu. Zważywszy jeszcze na fakt, że mowa jest o epoce sprzed Internetu, to nie zawsze była możliwość poznania krążka w dniu premiery. Czasami mijały miesiące, zanim ktoś usłyszał dane wydawnictwo. W międzyczasie zespół mógł mieć już w zanadrzu kolejną płytę. Dotyczyło to również Paradise Lost.

Paradise Lost - „Shades Of God”

Pomyślne czasy dla Paradise Lost – tylko czy dla trzeciej płyty?

No i tutaj pojawia się pierwszy aspekt związany z omawianym tematem. Jakiś czas po wydaniu „Gothic” nastąpił boom na Paradajsów. Ten boom trwa w najlepsze, przybywa fanów, a na półki sklepów muzycznych już w lipcu 1992 roku trafia „Shades Of God”. Tyle że zanim ktokolwiek się obejrzał, we wrześniu 1993 wlatuje „Icon”. I w tym momencie zaczyna się wielki hype na Paradajsów – szeroko zakrojona kampania reklamowa oraz intensywne koncertowanie robią swoje. Pojawiają się tysiącami nowi fani, „Icon” bije rekordy popularności w metalowym światku i tym samym płyta „Shades Of God” zostaje w tyle przyćmiona przez popularność nowej.

Ten album po prostu nie miał zbyt wiele czasu, żeby na dobre „zakorzenić” się w świadomości fanów, ani nie miał tak samo szeroko zakrojonej akcji promocyjnej jak jego następca. Do tego między „Icon” a „Draconian Times” były 2 lata przerwy, co też jest istotne. Pojawiła się dzięki temu możliwość lepszej i dłuższej promocji czwartego albumu, a to przełożyło się na większą popularność i sprzedaż.

Wszystkie te elementy korzystnie wpłynęły na lepsze „zakorzenienie” się nowego krążka niż „Shades Of God”. Trochę przypomina mi to sytuację z „Killers” Iron Maiden. Kultowa płyta, która znalazła się pomiędzy młotem a kowadłem, czyli pomiędzy wielką popularnością kultowego debiutu a ponadczasowym klasykiem „The Number Of The Beast”. No i została w tyle. Podobnie jak trójka Paradise Lost umiejscowiona pomiędzy „Gothic” i „Icon”.

Nieoczywiste rozwiązania kompozycyjne na „Shades Of God”

Kolejną kwestią związaną z trzecią płytą Paradise Lost jest nieco inne podejście do komponowania. „Gothic” i „Icon” mają w większości piosenkowe struktury. Czyli zwrotka, refren, zwrotka, refren, solówka, refren albo inne podobne kombinacje. Szybko wpadają w ucho i łatwiej je przez to zapamiętać. Zaznaczam przy okazji, że to nic złego i się tego nie czepiam. Z kolei na „Shades Of God” w wielu utworach zastosowano inne podejście. Kilka kawałków ma ponad 7 minut co akurat w przypadku Paradajsów normą nie jest. Większość z nich nie ma też oczywistych struktur poza przebojowym „As I Die”, bangerem „Pity The Sadness” i świetnym otwarciem w postaci „Mortals Watch The Day”, chociaż tutaj to już nieoczekiwane zmiany można napotkać.

Inne kompozycje zawierają za to wiele różnych elementów. Nie ma w nich typowych układów zwrotka, refren itd. Poza tym sporo w nich wpływów klasycznego doom metalu. Sprawia to, że te utwory są bardziej wymagające i nie są tak przystępne od pierwszej nuty, jak na innych płytach zespołu. Niekoniecznie da się je zanucić w wannie czy jadąc samochodem. I to ten aspekt mógł także być znaczący przy odbiorze „Shades Of God”. Jeśli ktoś zaczął słuchać Paradise Lost od przebojowego „Icon”, to niekoniecznie mogły przypaść mu do gustu złożone kawałki z trójeczki. Natomiast zwolennicy dwóch pierwszych krążków również mogli poczuć się zawiedzeni kierunkiem, jakim podążyła grupa. No i w ten sposób dochodzimy do ostatniej kwestii.

Nowi fani vs starzy

Jak dobrze wiadomo, w światku metalowym istnieją obozy dzielące się na zwolenników poszczególnych okresów działalności różnych zespołów. Gdyby tak zrobić ankietę to pewnie wyszłoby, że większość maniaków woli i bardziej ceni wczesne dokonania ich ulubieńców.

Paradise Lost również ma zwolenników zarówno starego okresu, jak i późniejszego. Nie brakuje osób, które wolą wczesny etap działalności Brytyjczyków – np. do „Gothic” lub jedynie do debiutu. Z tego względu „Shades Of God” nie jest już dla nich interesującą propozycją. Natomiast fani, którzy poznali zespół później, mogą sobie bardziej cenić „Icon”, „Draconian Times” czy nawet „One Second”. W ich rankingach trzecia płyta zapewne nie będzie zajmować czołowych pozycji. Tym samym ten album zostaje wypchnięty poza podium. Zaznaczam, że nie jest tak w każdym przypadku. Są też fani uwielbiający np. 3 albo 4 pierwsze krążki a reszta dla nich nie istnieje. Z tym że jednak pierwsze dwie opcje są częściej spotykane.

„Shades Of God” – podsumowanie

Ten tekst to zbiór moich luźnych przemyśleń dotyczących „Shades Of God” i słów Gregora Mackintosha. Możesz się z nimi zgodzić lub nie i to jest jak najbardziej w porządku. Jestem ciekawy każdej konstruktywnej opinii, bo przecież wszyscy możemy je mieć. Sam uwielbiam akurat trzeci album Paradise Lost i uważam, że jest to ważna i znacząca pozycja w dorobku zespołu. Poniżej wspomniane wideo, w którym gitarzysta opowiada o tej płycie.

Podaj dalej \m/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Metal Drifter
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.