Star Wars w muzyce metalowej, czyli jak uniwersum stworzone przez George’a Lucasa zadomowiło się w świecie ciężkiej muzyki. W tym artykule przedstawię garść zespołów, które w mniejszym i większym stopniu nawiązują lub nawiązywały do słynnej sagi. Dotyczyć to będzie różnych aspektów. Począwszy od nazw grup poprzez pseudonimy muzyków na tytułach płyt, utworów i tekstach skończywszy.
Na wstępie dodam, że Gwiezdne Wojny nie znalazły aż tak podatnego gruntu w metalu jak chociażby Władca Pierścieni. Gdyby tak wziąć słownik nazw lub przewodnik po miejscach z powieści Tolkiena to pewnie okazałoby się, że wszystkie są zajęte przez metalowe zespoły i muzyków. Niemniej bohaterowie i miejsca z odległej galaktyki też mają entuzjastów gotowych czerpać z bogatej historii Star Wars. Pozwolę sobie przy okazji poniższej listy pominąć taką oczywistość jak Galactic Empire, gdyż jest to bardziej cover band i tribute band w jednym niż zespół komponujący własną muzykę. Skupię się raczej na grupach z autorską twórczością i tekstami. No to teraz sprawdźmy, kto w metalu skusił się na Gwiezdne Wojny.
Star Wars w muzyce metalowej – zespoły, tytuły płyt, teksty
Vader

Istniejący od 1983 roku olsztyński Vader to legenda death metalu. To najbardziej znany zespół metalowy na świecie z nazwą odnoszącą się do świata Star Wars – i do tego jest z Polski. Ekipa pod wodzą Petera od ponad czterdziestu lat sieje dźwiękowe zniszczenie nie tylko w kraju, lecz i na całym globie. Szacunek należy się za konsekwentną postawę i niezłomne parcie naprzód.
Członkowie tego szturmowego oddziału specjalnego są niczym imperialni inkwizytorzy i admirałowie wzniecający pożogę na rozkaz czarnego lorda. W końcu metal to nie przelewki i nie ma być lekko. Trzeba czasem poczuć na czterech literach żar czerwonego miecza świetlnego. O ile Vader w swoich tekstach nie porusza tematyki Star Wars, to jednak nazwa od razu kieruje skojarzenia w stronę znanej postaci z odległej galaktyki.
Lord Vader
Kolejny polski zespół, tyle że już nieistniejący, dla którego także inspiracją był podopieczny Palpatine’a. Grupa powstała w Bydgoszczy w 1980 roku najpierw pod nazwą Fatum, by w 1985 zmienić ją na Lord Vader. Chociaż bydgoszczanie nie zrobili kariery na miarę kolegów z Olsztyna, to jednak w latach 80. udało im się odnieść pewien sukces. Zagrali m.in. na festiwalu w Jarocinie i wydali singiel nakładem Tonpressu. W 2001 ukazał się jedyny album zatytułowany „Goliath”. Jest to zbiór starszych nagrań. Został on dobrze przyjęty w metalowym środowisku muzycznym.
Hoth

Robimy skok za ocean a dokładnie do kolebki grunge’u, czyli Seattle. Tyle że opisywany tutaj zespół z tym gatunkiem muzycznym niewiele ma wspólnego. Za to z tematem Star Wars w muzyce metalowej jest mu po drodze. Hoth to melodyjny death/black metal a nazwa odnosi się do planety znanej z „Imperium Kontratakuje”. Hoth to mroźny świat wiecznie pokryty lodem i śniegiem. To w sumie taki Immortalowy Blashyrkh, gdzie zawsze panuje zima i żyje tam niewiele stworzeń. Hoth na swoich pierwszych dwóch wydawnictwach poruszał również w tekstach tematykę Star Wars. Mowa jest tutaj o EP „Høth” i debiutanckim albumie „Infinite Darkness”. Oba materiały pochodzą z roku 2012. W następnych latach zespół w lirykach zaczął oddalać się od tematyki Gwiezdnych Wojen na rzecz bardziej mrocznych aspektów.
Darth Brooks
Nie wyjeżdżamy z Seattle, ponieważ w mieście jest też inny zespół parający się tematyką Gwiezdnych Wojen. Wspomniany Darth Brooks gra instrumentalny heavy/power metal. Jak dotąd pod tą nazwą wydana została jedna eponimiczna EP w 2016 roku. Tytuły utworów nie pozostawiają złudzeń, gdzie leżą inspiracje chłopaków. Wystarczy wspomnieć o kawałkach „Empire”, „Cantina” czy „Hope”, żeby od razu zorientować się w temacie.
Sandkrawler

Pozostajemy w USA, z tym że zajrzymy do Portland. Tam działa grupa o jakże znajomej nazwie. Image muzyków również nawiązuje do rasy pewnych małych stworzeń, niekoniecznie kochanych przez inne, które to przemierzały pustynie Tatooine wielgachnymi pojazdami. Sandkrawler wydał w 2024 roku swój debiutancki album zatytułowany po prostu „Sandkrawler”. Muzycznie to doom/stoner metal. Tytuły i teksty odnoszą się do różnych historii ze świata Star Wars. Jest np. utwór „200 Tons Of Steel” opisujący słynną przeprawę przez niesłynny szlak przemytniczy, którą odbyli Han Solo i Chewbacca. Inny przykład to „Black Cloak” nawiązujący do rzeźni, jaką to Anakin zgotował na pustyni Tuskenom.
Sarlacc

Nadal przemierzamy USA i trafiamy do Pittsburgha. Nie tylko zmienia się miasto, lecz przy okazji styl muzyczny. Sarlacc to grzanie na całego do przodu i bez trzymanki. Amerykanie grają grindcore a tytuły i teksty ich utworów to ukłon w stronę odległej galaktyki. Czyli Star Wars w muzyce metalowej jak się patrzy. Z drugiej strony chłopakom z Sarlacc nie brakuje i humoru, gdyż łączą także inne inspiracje filmowe z Gwiezdnymi Wojnami. Dobry przykład to utwór „Indiana Jones & The Jedi Temple Of Doom”. Za to tytuły ich wydawnictw to m.in. „Sith”, „Grind Wars” czy „Rule Of Two”.
Noothgrush
Słoneczna Kalifornia też ma coś do zaoferowania. Noothgrush bawi się w ślimacze tempa, zapodając sludge/doom metal. Co prawda nie we wszystkich tekstach zespół nawiązuje do Star Wars, tak mimo wszystko znajdzie się coś z tego uniwersum. Szczególnie sporo w tym temacie ma do powiedzenia demo Kalifornijczyków z 1995 roku zatytułowane „Kashyyyk”. Znaleźć tam można takie kompozycje jak „Sith”, „Dianoga”, „Imperial March/Alderaan” czy „Jundland Wastes”.
Cult Of Ragnos
Kolejnym przedstawicielem amerykańskiej sceny metalowej inspirowanej Gwiezdnymi Wojnami był zespół Cult Of Ragnos. Grupa została założona w miejscu narodzin KFC, znaczy Kentucky. Nazwa nawiązuje do Marki Ragnosa – jednego z najpotężniejszych Sithów ever (ponoć). Niestety grupa tak mocarna jak Marka Ragnos nie była i szybko się zawinęła, pozostawiając po sobie jedynie demo z 2019 roku. Muzyka oscylowała wokół technicznego death metalu.
Mandalore

Nazwa zespołu jak najbardziej na czasie. Pochodzący z Utah Mandalore co prawda stricte metalowym zespołem nie jest. Łączy za to w sobie elementy hard core, skate core i metalu. Ta ekipa nie ma jak dotąd zbyt wielu wydawnictw, chociaż na niektórych z nich można znaleźć utwory nawiązujące do Star Wars. Są to: „Revenge For Alderaan”, „Mitth’raw’nuruodo” czy „Betrayal” opisujący jak to Lando zrobił Hana w balona na Bespin. Po czym Han stał się mrożonką.
Bossk
No to lecimy dalej z tematem Gwiezdne Wojny w muzyce metalowej. Tym razem robimy wyjazd z USA i wpadamy do Anglii. Tam w najlepsze od ponad dwudziestu lat, z kilkuletnią przerwą, gra sobie Bossk. I nie, nie chodzi tutaj o tego brzydala łowcę nagród tylko o kilku gości, którzy postanowili tworzyć atmospheric sludge metal. Mimo to w przypadku Anglików jedynym odniesieniem do Star Wars jest nazwa. Tytuły i teksty kompozycji to już inna sprawa.
Bantha Rider

Ponownie odwiedzamy rodzime strony i robimy wypad do stolicy. Bantha Rider to stołeczny zespół grający w klimatach stoner/sludge metalowych. Kompozycje warszawian są instrumentalne, za to tytuły to Star Wars po całości. Grupa na koncie ma dwa wydawnictwa. Pierwszym jest EP „Bantha Rider” z 2017 z takimi kawałkami jak „Uta Tuta Solo (Greedo’s Funeral)” czy „Jawa Juice”. Natomiast debiutancki album „Binary Sunset Massacre” z 2020 przyniósł kompozycje „De Wanna Wanga”, „Rancor’s Delight” i „March Of The Banthas”.
Zuckuss

Na koniec został sprośny Zuckuss. I nie chodzi bynajmniej o samą postać ze świata Star Wars tylko o zespół, który wziął nazwę od imienia łowcy nagród. Twórczość Kanadyjczyków właściwie podpada pod kategorię 18+ hehe. Dlatego zawczasu ostrzegam co bardziej wrażliwych. Widać to zresztą już po tytułach płyt: „Titfucked By Tauntaun”, „Rancor Rimjob”, „Gamorrean Gangbang” i „Zuck My Nock”. Zainteresowani mogą zgłębić temat bardziej i sprawdzić, jakie urocze tytuły utworów skrywa Zuckuss.
Warto nadmienić, że członkowie tej zwariowanej grupy noszą stosowne pseudonimy – Dungar, Boss Jass, Guy G-88 i Boba Frett. Zespół ma również jedną ambicję, a mianowicie stworzyć trzy odrębne trylogie składające się łącznie z dziewięciu albumów o tematyce Gwiezdnych Wojen. Trochę pracy jeszcze im zostało. Na tę chwilę są 4 płyty, także chłopaki nie są nawet na półmetku swoich sprośności. Muzyka to brutalny death metal i grindcore.
Star Wars w muzyce metalowej – podsumowanie
Powyższy zestaw 12 zespołów nie wyczerpuje w całości tematu. Dlatego możliwe, że pojawią się kolejne części dotyczące powiązań muzyki metalowej z Gwiezdnymi Wojnami. Mam za to nadzieję, że ten artykuł przybliżył Ci nieco obecność uniwersum Star Wars w ciężkiej muzie. Pokazuje to też, że w metalu jest miejsce na tego typu inspiracje, które można dobrze wykorzystać. Pozostaje w tym miejscu rzec jedno. Niech Szmoc będzie z Tobą i z metalem!
