Pvrgatorii „Profane Rites For Cursed Times” (recenzja)

Pvrgatorii

Pvrgatorii

„Profane Rites For Cursed Times” (2026)

Night Terrors Records

Wyprawa do Hiszpanii wcale nie musi oznaczać ciepłego klimatu i pięknych widoków, a to za sprawą Pvrgatorii i ich nowego materiału. Pochodzący z Barcelony duet pokazuje, że w tym kraju gra się także plugawą muzykę, a nie robi sjesty. Chociaż w sumie sjesta pomiędzy jednym a drugim łupaniem surowego black metalu połączonego z punkiem może być wskazana. No nieważne teraz. To, co akurat jest istotne to zawartość muzyczna nowej propozycji.

Pod koniec maja pojawiła się ta EP-ka w formie cyfrowej, a w sierpniu ukaże się na winylu. Za wydanie odpowiada holenderska Night Terrors Records. To 4 kawałki i raptem 14 minut muzyki. Jak już można trafnie zgadywać, karkołomnych wyczynów instrumentalnych tutaj nie będzie. Zresztą stylistyka black metal/punk mówi sama za siebie i jest to słyszalne od samego początku.

Pvrgatorii

Na starcie słychać jakieś głosy i po chwili wjazd robi brudna muzyka z surową produkcją, prostymi riffami i tak samo nieskomplikowanym łupaniem na garach. Zero zabawy w awangardę i twórcze poszukiwanie zaskakujących rozwiązań. Wokal nie jest za to typowo skrzeczący jak u północnych minstreli. Jest głębszy i bardziej przypomina manierę wokalistów z zespołów war metalowych tudzież parających się obskurnym black/death metalem niż wrzask. No i w sumie muzykę Pvrgatorii nazwałbym właśnie takim połączeniem skandynawskiego czarnego grania, war metalu i punka. Ponadto specjalnie większych zmian nastrojów w muzyce Hiszpanów nie ma. Jasne, pojawiają się czasem zwolnienia, głównie zjazd do średnich temp, lecz ogólny wydźwięk kawałków jest hałaśliwy i bezkompromisowy.

Finezji w muzyce duetu znajdzie się tyle, co współczucia u krokodyla pożerającego swoją ofiarę. Dlatego nie będę rozwijał się nad cudami aranżacyjnymi utworów, bo ich po prostu nie ma. Jeśli ktoś nastawi się na wymyślne rozwiązania kompozycyjne, nieoczekiwane zmiany akcji, solówki i przyjemne melodyjki to srogo się zawiedzie. To surowa i nieprzyjemna muza z adekwatną do niej produkcją. Czyli jest prosto i topornie bez żadnego nastawiania się na masę odbiorców. Granie Pvrgatorii jest raczej skierowane do niszowego grona maniaków takich dźwięków i to oni przede wszystkim po to sięgną. Reszta pewnie odpuści to sobie.

Metal Drifter Score: 3.5 out of 5.0 stars/5

Skala ocen:

– Cause Of Death

★★ – Leprosy

★★★ – So Far, So Good…

★★★★ – Bomber

★★★★★ – Aces High

Podaj dalej \m/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Metal Drifter
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.