Midryasi’s Kult
„Italian Dark Sound” (2026)
Dying Victims Productions
Midryasi’s Kult to nowy zespół, chociaż złożony z muzyków DoomSword i Skeletus, które to na metalowej scenie istnieją już kilka ładnych lat. Mimo to przyznam się, że nie miałem do czynienia wcześniej z muzyką tych grup. Dlatego jak pierwszy raz spojrzałem na zdjęcie gości z Midryasi’s Kult przed posłuchaniem ich debiutanckiej płyty, to wyglądali oni dla mnie tak, jakby grali rock gotycki z początku lat 80. tudzież industrial – albo mieszankę tych gatunków. A tu proszę, doom metal i to całkiem niezły a do tego okraszony psychodelą.
Album jak na swój gatunek jest krótki, trwa raptem ponad 31 minut, tyle że muzycznie jest bardzo intensywny. Co ciekawe Midryasi’s Kult raczej nie bawi się w rozwlekanie kawałków do przesady i nie ściga się w zawodach pt. „The best band in the slowest metal songs”. Już od samego początku jest dynamicznie. Kompozycja tytułowa idzie jako pierwsza i jest to tak nośna muza, że ciało samo robi wygibasy w jej rytm. Poza tym zespół wplótł w ten utwór fragmenty „W grocie króla gór”. Patent oklepany w muzyce metalowej, tyle że tutaj wpasował się dobrze.

Nadmienię przy okazji, co niespodzianką nie będzie, że płyta przesiąknięta jest klimatem klasyków jak Black Sabbath czy Pentagram. Z drugiej strony uroku temu materiałowi dodają psychodeliczne momenty. Najlepsze przykłady to chociażby ten dziwaczny fragment w środku „Mountain Devil” czy kawałek „Hypnopriest”, będący coverem zespołu Midryasi, w którym udziela się basista/wokalista o pseudonimie The Kult. Podejrzewam, że podobieństwo nazw obu bandów jest zamierzone. Wspomniałem też wcześniej, że Włosi nie bawią się w ślimacze tempa. Niemniej „The Slow-ther (of Genius/Lunacy)” ma klasyczne doom metalowe wolne riffy. Tak, żeby fani tego gatunku nie byli za bardzo rozczarowani tym, że na tej płycie jest za mało „doom”.
No i na koniec jeszcze jedna sprawa. Kończący tę płytę krótki utwór „The Lost Son Of Silvester Anfang” delikatnie nawiązuje do pewnego norweskiego black metalowego zespołu. Dotyczy to strony muzycznej i tytułu. Swoją drogą naleciałości wczesnego black metalu też można usłyszeć na tym krążku.
„Italian Dark Sound” to udany debiut i podoba mi się to nieco inne podejście do doom metalu. Dzięki temu muza zyskuje i ma przy okazji świetny klimat, do którego pasuje określenie horror. A może to horror psychodelic doom? W każdym razie, jeśli lubisz doom metal i szukasz czegoś nowego w tym gatunku, to sprawdź ten album.
Metal Drifter Score: 3.5 out of 5.0 stars/5
Skala ocen:
★ – Cause Of Death
★★ – Leprosy
★★★ – So Far, So Good…
★★★★ – Bomber
★★★★★ – Aces High
