Hyena/Risingfall
„Heavy Metal Heroes” (2026)
Dying Victims Productions
Wojownicy z Hyena i Risingfall broniący ideałów prawdziwego heavy metalu połączyli siły i rezultatem jest ten właśnie materiał. I będę tutaj szczery. Średnio przepadam za splitami, ponieważ w wielu przypadkach można trafić na wyboje. Zwłaszcza jeśli poziom zespołów jest nierówny. Przekłada się to na niekoniecznie udane doznana słuchowe, kiedy po dobrej muzie jednego bandu wjeżdża kolejny z nutą o wątpliwej jakości. Na szczęście w tym przypadku udało się tego uniknąć.
Hyena i Risingfall pochodzą kolejno z Peru i Japonii. Każda z grup zaprezentowała na tym wydawnictwie po 2 kawałki, a całość trwa nieco ponad 17 minut. Nie jest to zatem długi materiał. Stylistycznie ma się do czynienia z klasycznym heavy metalem z retro brzemieniem jak na prawdziwych wojów gatunku przystało.
Początek należy do Peruwiańczyków z Hyena i otwierający tę płytkę rozpędzony kawałek „The Evil Monk” opowiada o Rasputinie. No to sobie chłopaki znaleźli interesujący temat. Sporo w muzyce zespołu słychać wpływów Saxon i tym podobnych ekip wywodzących się z NWOBHM. Natomiast w drugim utworze „Tokyo Nights” kwintet hołduje Japonii. Jest to zapewne również ukłon w stronę kolegów, z którymi Hyena dzieli ten split. Kompozycja jest przy okazji bardzo przebojowa z łatwo wpadającym w pamięć refrenem. Burn! Neon Lights! Burn! Tokyo Nights! Taką rymowankę zapamiętałby pewnie każdy dzieciak.

Druga część splitu należy do japońskiego Risingfall, który podtrzymuje tempo swoich poprzedników. Szybki „Rock Forever” (cóż za oryginalny tytuł) to opowieść wałkowana w świecie rocka i metalu niezliczoną ilość razy. Czyli traktuje o życiu rockmana, którego wzywają ciężkie dźwięki, kiedy ten chce się wyrwać z codziennej monotonii. Za to drugi z prezentowanych kawałków to „Twilight” – swoją drogą mają goście umiejętność do wymyślania jakże nietuzinkowych tytułów. Ta kompozycja jest dłuższa i nieco bardziej rozbudowana od poprzedniej. Trwa ponad 6 minut a jej tekst to mroczna historia o kimś lub o czymś czającym się w mroku i czekającym na to, żeby zapolować na swoją ofiarę.
Przyjemny to split, nie powiem. Tylko czy zrobi szał w metalowym świecie? Podejrzewam, że nie i chyba nie takie są intencje Hyena i Risingfall. Nie wiem też, czy będę często odpalał ten materiał i namiętnie do niego wracał. I to nie dlatego, że jest zły czy coś w tym stylu. Powód jest banalny, bo po prostu cały czas wychodzi masa różnych metalowych albumów, a wśród nich jest wiele ciekawych pozycji do słuchania. Właśnie z tego względu ten split to dla mnie taka bardziej ciekawostka i prędzej sięgnę po pełne płyty tych zespołów. Zagorzali maniacy odlschoolowego heavy metalu pewnie będą chcieli mieć to wydawnictwo w kolekcji i adresowane jest ono przede wszystkim do nich.
Metal Drifter Score: 3.5 out of 5.0 stars/5
Skala ocen:
★ – Cause Of Death
★★ – Leprosy
★★★ – So Far, So Good…
★★★★ – Bomber
★★★★★ – Aces High
