Ljuset „Ljuset” (recenzja)

Ljuset

„Ljuset” (2026)

Silent Future Recordings

Ljuset to szwedzki zespół, który działa od 2013 roku z dwiema przerwami po drodze. Na początku panowie grali black metal, za to po kolejnym połączeniu sił w 2025 postanowili trochę pomieszać ze stylami. No i przy okazji grupa skurczyła się do duetu. Zaznaczę jeszcze na wstępie, że są też tutaj konotacje z black metalowym Bhleg.

No dobrze, tylko cóż ten duet wykombinował, łącząc różne wpływy na swoim eponimicznym albumie? Jeśli zacytować by Metal Archives to wyszłoby, że jest to black metal i post-punk. Dość trafne określenie, do którego dorzuciłbym jeszcze wczesny rock gotycki, indie i klasyczny rock. Tyle że pisząc rock, nie mam na myśli radiowego plastiku. To raczej surowa i garażowa jego wersja.

Przyznam się, że patrząc na takie połączenia, mam z reguły pewne obawy, spodziewając się jakiegoś niestrawnego hipsterstwa. Niestety takie zjawiska nie są wcale rzadkie na scenie. Szczególnie kiedy różnego rodzaju wykonawcy na siłę chcą pokazać, jak bardzo są „awangardowi”. Na szczęście Ljuset umiejętnie wybrnął z tego zadania, nagrywając album ciekawy i na pewno mający swój klimat. Ma on swoją surowość, a jednocześnie słyszalna jest melancholia, szczerość i pasja. Im bardziej zagłębiam się w muzyczną zawartość tego krążka, tym bardziej doceniam dźwiękowy świat wykreowany przez zespół. Płyta jest bardzo urozmaicona pod względem kompozycyjnym, a do tego całość jest spójna. Nic się tu nie rozjeżdża.

Ljuset

Ta różnorodność ujawnia się już w pierwszych kompozycjach. Otwierający płytę kawałek „Horisonten” zaczyna się od oszczędnej linii basu, która utrzymuje się przez cały czas jego trwania. Po chwili do basu dołącza gitara grająca najpierw tremolo. Następnie gdzieniegdzie wchodzą pojedyncze akordy. No i jest jeszcze pędząca perkusja i do tego wszystkiego dochodzi rozkrzyczany wokal. Tworzy się przez to interesujące politempo, co korzystnie wpływa na muzykę. Słychać przez to wielowarstwowość. Drugi utwór „Draken” ma za to w sobie coś z klimatu post-punka i rocka gotyckiego. Rytmiczna i hipnotyczna partia basu, oszczędne partie gitary i prosty rytm perkusyjny tworzą aurę, która wciąga. W pewnym momencie wchodzą mocniejsze i melodyjne akcenty tworzące ciekawy kontrast. Dość blisko black metalowej estetyki kręci się za to „Elden”. Później także zespół nie schodzi z tonu po naprawdę dobrym otwarciu albumu. Zgrabny i liryczny przedostatni „Nyckeln” ładnie buja, a zamykający „Hjälten” ma rockową i buntowniczą estetykę.

Surowość, melancholia, melodie, organiczna produkcja, rozkrzyczane i delikatne wokale to mocne cechy Ljuset. To dobrze skomponowana i zagrana muzyka. Na pewno sięgnę po kolejne wydawnictwa tego zespołu, kiedy tylko się pojawią. W międzyczasie z chęcią będę wracał do debiutanckiego albumu. Polecam go w szczególności tym osobom, które lubią poszukać w metalowej muzyce czegoś innego i również intrygującego.

Metal Drifter Score: 4.0 out of 5.0 stars/5

Skala ocen:

– Cause Of Death

★★ – Leprosy

★★★ – So Far, So Good…

★★★★ – Bomber

★★★★★ – Aces High

Podaj dalej \m/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Metal Drifter
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.