Night Spectre
„Night Spectre” (2026)
Dying Victims Productions
Pod koniec maja pojawił się debiut greckiego Night Spectre grającego w klimatach klasycznego heavy metalu. Zespół nie zamierzał przy okazji bawić się w przedstawienie siebie za pomocą demówek, EP-ek i singli tylko od razu wjechał z pełnym albumem. Tylko jak w praktyce sprawdziło się takie wejście z rozmachem?
Przyznam się i to od razu. Jestem fanem klasycznego heavy. Iron Maiden to mój zespół nr 1 od dekad. Poza tym nuty takich bandów jak Judas Priest, Saxon, Accept, Running Wild, Queensrÿche, Turbo i wielu innych towarzyszą mi od lat 80. Mimo to z pewnym dystansem podchodzę do wszelkich nowości próbujących być retro. Tylko dlaczego?
Nie każdy z tego typu zespołów gra taką muzykę w stopniu satysfakcjonującym – przynajmniej mnie. Niektórym się to udaje, niektórym nie. Mam czasem wrażenie, że nie tak mało z tych grup jest retro dla samego bycia retro. Tyle że przycięte pod garnek grzywki, katany z naszywkami i uwierające nabiał portki to nie wszystko, żeby od razu być „kultowym zespołem”. Trzeba mieć jeszcze dobrą muzykę zagraną z pasją i nawet jeśli brzmi oldschoolowo, to musi mieć pazur. Na szczęście Night Spectre to przykład ekipy, która pokazała, że potrafi porządnie zagrać i wypuściła naprawdę rasowy heavy metalowy krążek.
Już patrząc na okładkę, nie ulega wątpliwości, co będzie grane. Obrazek to lata 80. pełną gębą. Nieco futurystyczny i post-apo w swojej wymowie przywodzi na myśl filmy sci-fi sprzed lat. Tylko czekać jak za chwilę na pełnym gazie wjedzie taki np. Sędzia Dredd i wywali serię ze swojej spluwy. Za tę pracę odpowiada Panos Sounas. To grecki artysta, który zaprojektował chociażby okładkę recenzowanego przeze mnie chwilę wcześniej Aeternum Mausoleum z Brazylii. Widać nawet pewne podobieństwa. Ten typ po lewej stronie z okładki Night Spectre wygląda podobnie do tego widniejącego na froncie płyty Aeternum Mausoleum. No dobra, a jak z muzyką?

Wspomniałem przed chwilą o takiej postaci jak Sędzia Dredd. No i jakoś tak mi się z nim skojarzył początek otwierającego album „Death Contract”. Słychać strzały, odgłosy syreny alarmowej, ryk odjeżdżającego motocykla, po czym wchodzi zespół, a nośne riffy sprawiają, że chce się podskakiwać. Jest trochę Judasowo a harmonizowane melodie w środku to ukłon w stronę Maiden. Szlakiem wytyczonym przez pierwszy kawałek zespół podąża również w „The Maniac” i „Cheating The Fates”. Ma się tutaj do czynienia z naprawdę dobrymi riffami, melodiami i solówkami. Co też jest ważne, każda z kompozycji wpada w ucho i są one chwytliwe.
Słychać też inspiracje Bathory z epickiego okresu w trwającym prawie osiem minut „To Die In The Ancient Fire”. Wskazałbym w szczególności chóry i nieprzesterowane partie gitary, które przywodzą na myśl klimat „Hammerheart” czy „Twilight Of The Gods”. Zresztą ta podniosła kompozycja ma również w sobie coś z np. Manilla Road i tym podobnych legend. Świetny jak dla mnie jest też spokojny początek „Blades Of Galvarino” ze zgrabną solówką gitarową i ciekawą linią basu. Po stonowanym wstępie Night Spectre nabiera rozpędu i jest bardzo przebojowo. Skandowany refren robi tutaj robotę.
Nie zabrakło także wyprawy w balladowe rejony za sprawą „Crossing The Abyss”. Tyle że nie ma mowy o taniej ckliwości. W środku kawałka atmosfera się zmienia i robi się na chwilę dynamicznie, po czym pojawiają się doomowe riffy rodem z Black Sabbath i znowu następuje powrót do szybszego tempa. Interesujący zwrot akcji i przyjemne zaskoczenie. Końcówka w postaci „Damnation Of Memory” i „Night Spectre” to mocny heavy metalowy finał. Idealnie na zakończenie sprawdził się rozpędzony utwór noszący tytuł taki sam jak nazwa zespołu. Tym samym pojawia się coś w rodzaju klamry. Zaczęło się z przytupem to i podobnie się skończyło.
Słucham tej płyty regularnie. Jak ktoś szuka czegoś dobrego z klasycznego heavy metalu, to Night Spectre z pewnością mogę zarekomendować. Wszystko jest tak, jak być powinno. Pozostaje wznieść pięści w górę i skandować razem z zespołem teksty i refreny.
Metal Drifter Score: 4.0 out of 5.0 stars/5
Skala ocen:
★ – Cause Of Death
★★ – Leprosy
★★★ – So Far, So Good…
★★★★ – Bomber
★★★★★ – Aces High

coś jest takiego w greckim metalu,że się podoba,silną scenę mają od lat
Tak, tam jest melodyka i dobre riffy. No i zespoły potrafią tam zbudować świetny klimat 🙂