Tulus „Morbid Desires” (recenzja)

Tulus

Tulus

„Morbid Desires” (2026)

Darkness Shall Rise Productions

Tulus to już starzy norwescy załoganci, którzy to grać zaczęli w 1991 roku. Trafiła im się po drodze kilkuletnia przerwa, z tym że ciągnęło ich do grania jak trolli w góry i tak do tej pory wypuścili osiem albumów. Najnowszy, zatytułowany „Morbid Desires”, wydany został w marcu tego roku, tylko co ze sobą przyniósł?

Muzykę Tulus definiuje się jako black metal. Kiedy padają takie słowa jak Norwegia i black metal to we łbie pojawiają się od razu określone pojęcia. Są to najczęściej: bzyczący, leśny i skrzekliwy odnoszące się do twórczości wielu zespołów. No i szkopuł w tym, że opisywane tutaj trio pod żadne z tych przymiotników nie podpada. To co właściwie gra ta ekipa?

To jest black metal, chociaż na tym albumie ozdobiony różnymi smaczkami. Nie mam na myśli tutaj wchodzenia na tereny jakiejś alternatywy. Tulus brzmieniowo bliżej jest do pierwszej fali black metalu niż do drugiej. Rytmika i riffy kręcą się wokół starego np. Celtic Frost, a produkcja nie należy do tych typu lo-fi, chociaż norweskie klimaty też można wyczuć. Nie jest to typowa surowizna ani nie jest to coś przeładowanego produkcją. Jeśli dodam do tego, że Tulus składa się z muzyków Khold i Sarke to powinno dać jakiś obraz muzycznych rewirów Norwegów.

Tulus

Prawda jest taka, że już od pierwszego kawałka „Salme II” zespół zaskakuje. W niektórych fragmentach pojawiają się kilkusekundowe zagrywki na gitarze akustycznej kojarzące się z flamenco. I nie jest to coś na zasadzie „co oni k…a odwalają” tylko pojawia się myśl „no, ciekawe rozwiązanie”. Tak przynajmniej było w moim przypadku. Do tego dodać należy jeszcze chóry, nieco schowane, co akurat dobrze pasuje do klimatu kompozycji.

Nie brakuje tej płycie też przebojowości. Wystarczy posłuchać chociażby „Tulus”. To utwór o rockowym wręcz zacięciu zagrany na black metalową modłę z melodyjną solówką. Z kolei taki „Vanvidd” jest bardzo nośny za sprawą motorycznych riffów, że nie sposób nie tupać nogą i kiwać baniakiem. Za to „Hedengangen” ma w sobie coś z punka i momentami brzmi także jak rock ‘n’ rollowa wersja Sodom albo blekowe wcielenie Motörhead.

Ciekawostką jest również „Fossegrimens Vakt”. Gdyby nie to black metalowe brzmienie to pomyślałbym, że to jakiś zespół heavy wyciągnięty z lat 80. gdzieś z Sunset Strip. Kawałek zaczyna się akustycznie, balladowo, po czym wjazd robią riffy kojarzące się z metalową erą MTV połowy lat 80. Po jakimś czasie Tulus wraca już na swoje tory, chociaż ta pierwsza część utworu pokazuje, że można połączyć różne stylistyki w sensowną całość.

Na koniec zespół pozostawił najdłuższy na płycie utwór „Sabbat” trwający osiem i pół minuty. Tym samym trio oddaje hołd słynnej grupie, której nazwa składa się z dwóch wyrazów. Każdy z tych wyrazów zaczyna się na następujące literki: BS (mała podpowiedź: nie Budka Suflera i nie Blue System haha). Mowa oczywiście jest o legendzie z Birmingham. Pojawiają się doomowe riffy i harmonijka, jak w utworze „The Wizard” z debiutu Black Sabbath. Znalazło się też i bluesujące solo, całkiem zgrabne zresztą.

Norwegowie przyjemnie zaskoczyli. Nagrali black metalową płytę, która nie jest jednowymiarowa. Potrafili tak zaadoptować różne wpływy, że wyszło z tego coś interesującego i spójnego. Przy okazji nie przesadzili z eksperymentami i długością płyty. To 9 utworów i ponad 37 minut muzyki, czyli w sam raz. Dobry ten Tulus, no po prostu dobry.

Metal Drifter Score: 4.0 out of 5.0 stars/5

Skala ocen:

– Cause Of Death

★★ – Leprosy

★★★ – So Far, So Good…

★★★★ – Bomber

★★★★★ – Aces High

Podaj dalej \m/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Metal Drifter
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.